..i bynajmniej nie jest to początek opowieści sience fiction..
...jest Nowy Rok - Rosz Haszana. Wedle tradycji żydowskiej w tym dniu Bóg otwiera księgi i zapisuje w nich przyszłość całej ludzkości - każdego z osobna i całych narodów. Do wyboru są trzy księgi: Księga Sprawiedliwych, Księga Złoczyńców i Księga Przeciętnych. Sprawiedliwi i złoczyńcy od razu zostają zapisani do odpowiednich ksiąg. Większość ludzi trafia jednak do Księgi Przeciętnych. Czekają oni dziesięć dni aż do Jom Kipur (Dzień Sądu i Odpuszczenia), kiedy zostanie wydany na nich wyrok - w której z dwu pierwszych ksiąg będą zapisani. Tak wiec przez nastepnych 10 dni -zwanymi również dniami strachu, modlimy się, przepraszamy się, i wybaczamy!

Oczywiście jest to radosny początek - świeto, choć bez fajerwerkow i szampana.. zazwyczaj są to nastrojowe spotkania w rodzinnym gronie, by przy wspólnym stole pośpiewać i pojeść:
-
jabłko w miodzie, aby przyszły rok był słodki!
-
owoce granatu, aby przyszły rok obfitował w tyle dobrych uczynków i zasług ile nasion w granacie
-
głowe ryby, aby w tym roku iść aktywnie na czele, a nie pasywnie z tyłu.. Rosz to po hebrajsku głowa, szana -to rok( dosłownie jest to głowa roku) stąd powiedzenie: Bądź głową, a nie ogonem.. Osobiście nie wiem czemu pozycja ogona wydaje sie być mniej atrakcyjna.. podobno, żeby prowadzić trzeba umieć podążać..
W kenafayim, każdy przyniósł dziś coś nowego, coś z czym chciałby zacząć nowy rok.. posypały się życzenia, osobiste nadzieje i refleksje. Dla nie których był to przełomowy czas, dla innych wzruszenie ramion i skwitowanie, że każdy dzień jest nowy, każdy poranek przynosi coś nowego..trzeba to tylko umieć zobaczyć..
Abyscie byli zapisani na dobry rok!
SZANA TOWA!